MACIERZ OJCOWA

na twarzy wypisaną pedagogike miał
a w ręku ekspresiaka kawał

myślowo z nim różnie bywało
ogólnie - srało

autobusem jechali

syn jego niegrzecznie żesz chrząknął
- oj będzie z tego afera
już tatuś w główkę lutuje
marsowo stroszy nochala
i cios szykuje następny
synek w podskokach spierdala
lecz nagle! - sięga w zanadrze
wyciąga wiadro a w wiadrze...
... w wiadrze ma cztery granaty!
i ciska je w stronę taty

 granaty-chwaty!

i psyk
i buch
i trach
i tata w powietrze wylata
odchodzi żesz z tego świata
... a synek dalej spierdala
i nuci sobie: tra lala
bo się wyluzował
^



URYWEK Z TRAGEDII REALISTYCZNEJ

(...)
Aneta: ... z ciebie to po prostu zwykły
 mitoman!
Włodek: ależ...
 (i tu Włodek zamyślił się. Właściwie
mógłby się obrazić, ale w gruncie
rzeczy był zadowolony. Po raz pierwszy
ktoś określił go jakimś naprawdę
zagranicznym słowem - a nie jak do tej
pory cięgiem głupek i głupek)
(...)
^



NA POTAŃCÓWCE
(zeznania Zenobii Kaffar)

myślałam że mi daje znaky żeby
hyc i mu na kolana wiemc usiadłam

wtedy mu się tak śmiesznie rozszerzyły oczy
i takie jakby czerwone zrobiły (powiedzieć
chciał coś czy jak?)

filutek - pomyślałam i jeszcze mocniej
utuliłam człowieka no a on tak zabawnie
zaczął wywijać rękami także też nogamy i
gulgotać że ja tam myślałam że bynajmniej
nie wyrobię no a kiedy tak się śmisznie
wyprężył to już nie mogłam i poszłam się
napić polo-kokty do bufetu

a tera mówio - zabójstwo z premedytacją

nie rozumię  
- z  czym?
^



O TRYUMFIE DUCHA NAD MATERIĄ

pan Bromek spieszy do roboty
a kawa wściekle jest gorąca

więc na pomysł zaskakujący wpada
(pan Bromek oczywista)
- wody sodowej dolewa

i natenczas jego dusza krótko mówiąc śpiewa

potem trzeba tylko fusy
z zębów powydłubywać
i chodu
^



PIOSENKA NOCNEGO PORTIERA

mój ty bólu głowy grzeczny
co mi zasnąć nie pozwalasz
lecz o to właśnie tutej chodzi
za to płacą mi tu la, la

no no no cnym
portierem jezdem - że tak się
samo określę

tutej zarastam na swojej fizys
od kurwiów gości ochraniam
a przed politzmajstrem
udaję głupka

muszę kończyć bo oto ktoś z nocy
smolistej się wynurza
- trzeba przywdziać surowią minę
nieprzejednanego nocnego stróża
^



SŁOWO O DZIADKU PAFNUCYM

ojczyzną dziadka Pafnucego
jest leśne poszycie. Tam, wśród
grzybów, mchu i rozgniecionych
szczypawek przeżył uniesienia
młodości i pierwsze klęski wieku męskiego.
Jednakowoż zachował wrażliwość
na urodę świata.
Dziadek Pafnucy ma kota
Imieniem Wacek oraz problemy natury
Lingwistycznej.
Właśnie teraz dziadek Pafnucy siedzi u mnie
popatruje na swoje skarpetki
a ja staram się mu wytłumaczyć
że terakota
naprawdę nie znaczy
kocia ziemia
^



 *** 
Klaustrofobia Pietrowna
miała dzisiaj ciężki dzień -
otóż skończył się żeń-szeń
który codziennie pijała w nalewce
stawiając pasjansa myśląc
o z sąsiedztwa Ewce

Klaustrofobia Pietrowna
ma w oknach kwiaty
oraz makaty zdobne w bławaty
suszone koty mrożone dywany
austrowęgierskie wielkie sagany

jak sobie popije nasza Klaustyna
to łamie podkowy
i pisze poema
o panu Kaziu
co chodził w szelkach
i zawsze mówił
"na wszelki wypadek"
był on szarmancki ale już umarł
jego skarpetki pochłonął czas

i wtedy łza już w oku się kręci
i trzeba nerwosol wprowadzić w krwiobieg
a potem zasuwki sprawdzić i krany
położyć się spać
a może i umrzeć
^



ZIMA W MIEŚCIE

panie
panowie -
zima

miasto sterylne
że no no
kto by przypuszczał

głupi czarny
siedzi na gałęzi
kracze
pewnie mi źle życzy
dupek jeden
^



WYGNANY SPOD KOŁUDRY, NIEDZIELA

zanim zacznie
się piosenka
gnam do kuchni
po andruty

a za oknem...
ho!

za oknem 
trzy staruszki z silnym ego
oraz bardzo dziwne
światło!
^



Z ŻYCIA DZIECI-ŚMIECI

bierzemy żabe zieloną chichotke-smrodke
i dajemy jej w dziób żeby nie gadała

następnie bierzemy słomke
i wkładamy żapce w ogólnie znany otwór
poczym dmiemy

gdy żapka już się rozpęknie
możemy od razu przystąpić do badania
jej środeczka - tego fascynującego
świadectwa pomyślunku przyrody, mateczki naszej

natomiast
jeżeli po napompowaniu
żapka uniesie się w powietrze
- znaczy zaczarowana
i lepiej w powyższej sytuacji spierdalać
^



TOMKOVE PRAVO I

rybom - pokój
Tomku - chvała

sie mi ryba znów uchlała
(one pendzo bimber z sera)

w ryja rybom?
- niech Bóg broniey!

niech se żyjo w wodney toniey
^



PRZYRODA OJCZYSTA - JAKA JEST

po polach gonią się zające
nad nimi zachodzące słońce
a potem się chowają w norach
gawędzą długo o waporach

synowie mali zającowie
w kącikach popiardują z cicha
albo polują na pająki
i nakładają je na kromki
^



NA WAKACJACH

pająki chętne na wsze chucie
zmierzają  ku jedwabnym światom
mają termosy a w nich kawę
i trochę włóczki na papucie

i mówią nam, rycerzom kaszy
jak szumne w trawie żyje życie
przysięga krzywo kot Stanisław
a cichobiegi bieżą cicho

aliści szemrze w kupie liści
wydrwienia szansonistek szansa
obrączkujemy gwiezdne muchy
a uszy pełne mamy miodu
^



ETOS KOTOWY

będąc w oknie
dla ochłoty
zobaczyłem białe koty
kląskające
i czniające

jak to koci w swym zwyczaju
mają w maju

prawdę mówiąc to był luty
wszyscy dbali o swe buty
wiemc oszustwo miejsce miało!
(może was nie zabolało)

co tu gadać państwa proszę:
czniajcie wszystko jak kotowie
a was najdzie
boskie mrowie
^



 *** 

zdradzeni mężczyźni
wyskakują z okien
w gazowych kuchenkach
spalają miłosne listy
miłosne fotografie

każdego ranka
wprawnym ruchem
otwierają bliźniące się rany
układają scenariusz
przejmującego filmu

bywa
że mówią tylko
pa laleczko
i odwracają się
odchodzą
lekko pogwizdując
ale tamte oczy
są z nimi już wszędzie

kiedyś może wrócą
po życiu
znużeni
wyciągną się na łóżku
powiedzą nastaw proszę wodę na herbatę
a gdy ona wraca z kuchni już śpią
^



 *** 

żyję byle jak
a właściwie nie żyję tylko
oglądam ze swego życia film

pozwala to
na swobodny dystans
a także
nie bójmy się tego słowa
komfort

wzloty i upadki ducha
nigdy nie przekroczą
rozsądnego umiarkowania
- w sam raz
żeby od czasu do czasu
napisać wyważony wiersz
o duszy samotnej aż do śmierci
czy coś w tym rodzaju
^



 *** 

no więc ty -
czy nie nosisz w sobie głodu odejścia
nagłego i nieoczekiwanego
gdy zabierasz ze sobą jedynie
chłód serca i ten uśmiech
który lekko wykrzywia kąciki ust
gdy ogarnia cię dobry szał dumy
co nie pozwala ci mówić 
pragnąć pocieszenia
gdy wymawiasz to słodkie słowo - bywajcie -
a potem odwracasz się
i ważny jest już tylko
czas rozpoczęcia podróży
a więc powiedz mi -
czy nie nosisz w sobie głodu odejścia?
^



 *** 
w kącie łazienki
czają się demony

czy podczerniłem dzisiaj baki?

w moim pokoju umarła
mucha
umarła a jest

w górze dzierży łapki cztery

robię jej pogrzeb
w doniczce z geranium
i zastanawiam się
gdzie się podziewa jej dusza

na kolację zem sałatkę
z czerwonej kapusty

cudownie cudownie
wszechświat w moim domu
^



(POCZĄTEK WIOSNY)

spójrz na tę kobietę
w autobusie smutna świnkę
- nikt nigdy nie pocałował jej w cipkę

szaleńcze wichury
szaleńcze wichury
i nieogarnione chmury

nie obchodzą jej
teraz
i na wieki wieków

 słońce zaszło dziś
koło stacji benzynowej

może jutro
powrócą dinozaury
^

 

----

Copyright©2009 Tomasz Titkow