KONFERENCJA nr 1
no dobra chłopaki powiedział
Lucyfer trzeba coś kurcze wymyślić
mamy tu takiego jednego
trzeba wiecie wynaleźć jakiś sprytny
sposób wodzenia tej marnej istoty
na pokuszenie i w ogóle
a może by tak wtrącił
Asmodeusz stworzyć taką pokrakę doń
trochę podobną
tylko żeby miała takie dwa tu z przodu wystające
z dzyndzelkami takimi
co on chciałby je cały czas garściami czerpać
i miętolić
a tam gdzie on ma tego swojego farfocla - wszedł mu w słowo
Belial - jej obstalujmy taki dołek albo czy ja wiem
parowek, dla niepoznaki również puszkiem
pokryty, co on tam ciągle będzie chciał zaglądać wnikać i poznawać go...
... to niezły sposób panowie potwierdził Asmodel
sprawdzony bodaj na Alfie Centaura
sądzę że pokraka bez reszty w naszej mocy będzie
grzech jemu na pohybel a nam na smaczek
będzie ustanowion
i powiem więcej opuści ów mąż (mąż - dobre sobie!)
... no tych wszystkich co to ma opuścić nie pamiętam dokładnie
no i w ogóle będzie poruta
i armageddon
uważaj na słowa wycedził
Lucyfer z tym ostatnim to trochę przegiąłeś ale
generalnie plan jest w porządku
jakieś pytania...? zatem kończymy
czas powiadomić podwykonawców
szum odsuwanych krzeseł
jarzący się w popielniczce niedopałek
oddalające się głosy
trzaśnięcie ogonem
oto prawdziwy początek
świt świata
o którym - nie dziwota - milczy
Księga Rodzaju
^
SUMMA CURIOSAE
trochę za wolno stygnące piwo
(grzane, z korzeniami, w zimie)
odbicie w lustrze powtarzające twój ruch
z ledwie zauważalnym opóźnieniem
jakiś kot - zaskoczony - niezbyt
wiarygodnie udający
że nie umie mówić
pejzaż górski za oknem pociagu
widziany wtedy dawno temu
gdy dziecięciem bedąc jechałeś na południe -
- cokolwiek styropianową roztaczający aurę
deszcz za oknem
przypadkowo oczywiście
wyłączony pilotem do telewizora
chwila nieuwagi
Największego Tandeciarza?
owegoż fuszerka i detalu postpon?
a może plan był boski tylko nie uwzględnił
nieoczekiwanie chaotycznych konsekwencji
drugiej zasady termodynamiki?
... no po prostu może być kosmiczny bałagan!
^
KINGDOM COME
a potem z kranu poleci piasek
wysokie sklepienie
nie powtórzy twych kroków
cień spóźni się o ułamek sekundy
z wody i stworzeń farba złazić zacznie
westchnięcie ustającej maszynerii
przemierzy wszechświat zakurzony
i stanie się natenczas chwila
gdy ujawni się
szkielet, szkieleton wszelkiej rzeczy
kamiennej wodnej i powietrznej
szkielet chrzęszczący metalowy
obecny wszech i zardzewiały
co nawet miękkich ciał podszewką
i w słodkiej kostce twojej damy
którą tak chętnie bałwochwalisz
w tej kostce nie dziw się gdy znajdziesz
łożyska toczne, centryfugi
w brudnym towocie unurzane
^
CZAS KOMETY
kometa
jak wskazuje nazwa
współpracownicą mety jest
mety meliny kurwidołka
albo też celu dróg i chceń
ko/meta niesie ukojenie
kosmicznym pijakom i opojom -
Strzelcowie birbanci
fatalne Skorpiony
Orion w delirium
zbolałe Plejady
trawione pragnieniem i tym czymś jeszcze
z orbit, ekliptyk się wyrywają
za metą-kometą ruszają w ślad
...a tam już czeka gigalitr żubrówy!
na parsek wielkie browaru mgławice
eony garnców meskalicznych...
więc porzuć bojaźń odrzuć trwogę
kłamliwe takoż czcze bajania
że czas komety to czas jadu
zamętu wstydu pomięszania
ko/meta to dramat jest pijacki
li tylko choć na wielką skalę
kosmiczny eteryczny rejestr
co ma się do nas nie zanadto
tak to kometa słowo-groza
zdradza się że jest jeno słowem
z którym i poswawolić można
a to że wymiar eternalny
do wódy łacno się sprowadził
częścią już innej bajki jest
^
NIEBO RUDE
czas! już
czas
zaczynajmy przebijać się
w kierunku Lizbony
wiesz o czym mówię
tunele pod Alpami
na grzbietach mułów przez przełęcze
lewy fracht z Marsylii
nasz człowiek w Casablance
jakby co meta w Górach Smoczych
to wielce prawdopodobne
że wyprawa nie skończy się dobrze
opłaceni przemytnicy mogą nas zwieść
i ockniemy się pijani
na malarycznych rozlewiskach
w deltach trujących tropikalnych rzek
z resztką zasiarczonej wody
w cuchnącym bukłaku
ale
najgorsze jest to
co w takiej chwili
nieubłaganie pozwoli nam
na krokodyle podobno wziętym rewolwerem
zagrać w rosyjską ruletkę
i śmiać się
śmiać złym śmiechem i wygrać:
chłód serca
wstyd duszy która umarła
obcość na zawsze, mi corazon
^
SZATAN I JAK Z NIM WALCZYĆ
Carmen
Carmencita
Lo
Lilith
damo kier
kobieto
naczyniu szatana
zrobię z ciebie kubek
i będę sobie z niego pił
herbatę
a czasem gryzł
w ucho
^
POETA WŁĄCZA SIĘ W DYSKUSJĘ O OBECNOŚCI MITU I WADZI SIĘ Z NIM
i tylko nie mów mi tu 'me too'
jakiego rytu dojść chcesz mitu?
a na dnie mitu goła baba
świata podstawa i caramba
a ja wam tu nie wciskam kitu
a więc mi dajcie śpiewać mi tu
nie pragnę tu żadnego zgrzytu
tylko się wadzę z brakiem mitu
nie starcza ok już memu situ
zaczyna być mi zimno - mi, tu!
a ty mi tu jakiego mitu
świadectwo dać chcesz zamiast litu
a może będzie to Mit Mitów
albo zwykłymit z ebonitu
a może gigantyczny kurczak
ale dlaczego z ebonitu
błyszczący nagi w ustach świtu
a może to część jego mitu
tak nagim stać w tych ustach świtu
odrzucać precz to brzemię mitu
śmiać się, kląć, krzyczeć 'skoczcie mi tu'?
^
MISIA FATÁL
uwaga młodzieży a zwłaszcza panowie
nadchodzi oto Misia Fatál
z fatalną famą (choć cnej proweniencji)
co zna ją nawet Miguel Nadál
Misia Fatál, fatalna Misia
bezmiar niewinnych spojrzeń śle
nie jam jest winna lecz ocet jest winny
lub drożdże są winne lecz ja - nie!
I to już w zasadzie kres opowieści
bo reszta znana - Kaina chłód
twą pierś przepali a potem wieczna
pohybel twej czci i głód i głód
Lecz prawdę mówiąc z czystej przekory
właśnie w tym miejscu zacząć chcę
opowieść o Misi, Misi Fatál
kto nie chce słuchać na tego bęc
Choć może z drugiej jednak strony
historii onej rzeknę: precz
(nie ma w tym nic osobistego
lecz zaraz się zaczyna mecz!)
^
VIVA CINE!
te nasze tu powszednie tutaje
to stek fałszywek i powłok pozory
sztafażów igrce i zmysłów manowiec
co mamią nie żywiąc y nie broniąc wcale
bo życie prawdziwe jest gdzie indziej
w tajnych się niszach uchowało
jedna jest w Buenos, w dzielnicy Boca
a inna podobno w Chelsea, we windzie
a oprócz nisz obrazy ruchome
enklawą są naprawdę-życia
prawdziwy jest Rick, takoż i Valmont
"it's beyond my control" - nie do pobicia
prawdziwy jest Sailor i Vincent Vega
zielonopazurza miss Sally Bowles
pijak Gideon i jego "showtime!"
madame de Tourvelle (a nie de Gaulle)
i el Mariachi (biggest Mexican)
i Philip Marlowe o zgranym uśmiechu
Scarlett co jutro o tym pomyśli
i Mia Wallace z igłą, bez dechu!
strzelaj, wyświadczysz mi przysługę
it's chopper baby a Zed jest dead
czy ja już Tobie podziękowałem?
I don't give a damn (tak mawia Rett)
to twoje życie jest filmem który
oni z dyzgustem oglądają
nudzą się wielce jedzą popcorn
czy to ostatni seans? - pytają
^
ŻYCIE MOJE
urodziłem się zmęczony
smutny
i dobrze
wychowany
^
KTÓREJ NIE MA
kobieta na fotografii
leży na brzegu morza
naga i syta siebie
głowa do tyłu odrzucona
piersi ach piersi górujące
i ta przemożna
ksobna rozkosz
samolubny triumf
w półprzymkniętych oczach
doprawdy jestem pod wrażeniem
oczywiście jest królową świata
której kaprys
głowę z kadłubu strącić może
to można pani a jam jej rab -
ale to moje oczy
są lustrem
w którym ona pragnie się
przeglądać
moje spojrzenie mój głód
moja zatruta krew
jest racją i świadectwem
jej istnienia
(nie mówiąc już o tym
że beze mnie
nie mogłaby
całować tych delikatnych miejsc
pod kolanami
swoich ust
i takich tam
innych)
^
POCZĄTEK PRAWIE JAK Z RILKEGO
o najpiękniej Bezwstydna
chcę widzieć
jak sikasz
niech twoje czerwone wnętrze
głosi
że żyjemy
bo chociaż nie ma nadziei
to tutaj na mgnienie
i nieco bez sensu
jesteśmy naprawdę
i jesteśmy razem
w tętnieniu trzewi
euforiach mięs
w natchnieniu nagłych
uderzeń krwi
bo chociaż nie ma nadziei
a w każdym razie - zbytniej nadziei
to jest życie ciał
spokojne i święte
^
O BEZDOMNA
mężczyźni będą budować dla niej domy
by zamknąć ją w nich
i mieć
(żeby im nie pękało serce czy coś
i żeby spokój był, porządek
i Carmen parkiet pastująca)
istnieje możliwość
że też bym tak robił ale
raczej nie nadaję się na strażnika (nikt się mnie nie słucha)
a może przede wszystkim -
nie potrafiłbym załatwić korzystnego kredytu mieszkaniowego?
[tu miał być
fragment ale
go nie ma
czy może - którego być nie musi
hołdem dla pewnej krasawicy
miał być - prawdziwym lecz nieco oczywistym -
sfinksównie (bo chyba nie 'sfinksicy'?)
sobie niewiadomej hołdem
mojego grobu baletnicy]
na nicach świata ten jedyny
ja w moim oku dam jej dom
i jest dobry
i trwalszy niż opoka
choć zbudowany na piasku
co się ma czasem w inkryminowanych
oczach
zwłaszcza rano
^
SPRAWY HANDLOWE
za to żeby móc dotknąć
ustami jej brzucha
gotów jestem w każdej chwili
sprzedać duszę już nawet nie diabłu ale
byle cinkciarzowi spod kantoru
dam się przecwelić w więzieniu
zostanę konfidentem gestapo
swój honor wepchnę do dupy
brudnemu pastuchowi co owce chędoży
za to żeby choć przez chwilę widzieć jak ona
w ten jedyny sposób
przymyka oczy
sprzedam matkę do portowego burdelu
naszczam na grób ojca
narobię bydła na ostatniej wieczerzy
za jedną chwilę
jej miłowania
^
NIEDOSTATEK WIARY UMOŻLIWIA CZYNNOŚCI ŚLEDCZE
a zatem
jeżeli w końcu
będę wiedział na pewno
jak usłyszę to od ciebie
wyszeptane w tajnej opalizującej światłocieniowej komitywie
albo wykrzyczane w pełnym słońcu
- jako na przykład kibice piłkarscy czynią
gdy mecz pod nieboskłonem święcie wre
albo jeśli wydestyluję to grubiańsko i przebiegle
z twojego szlochu długo w noc
i jeśli przysięgniesz na to co uważasz za święte
że to prawda i tylko prawda (jak widać byłbym niezłym inkwizytorem)
i najlepiej jak to dostanę na piśmie (... albo ubekiem)
to wtedy będę mógł to zafoliować albo
oprawić w antyramę i powiesić na honorowym miejscu
jeżeli rzekniesz tylko słowo
to z pewnością poproszę cię żebyś powtórzyła
że niby nie zrozumiałem dokładnie
i będę się pławił
zbawiony
i zawsze trochę zdziwiony
^
ROMAN Z.
to co że on ma
tandetny wąsik
a ona
opętańczo niegustowne rajstopy z lycry
brokat we włosach
i makijażu wypindrzoną wersję
to co że muzyka
jest tanio i lepko czułostkowa
to co
jej stopy
deptały trawę raju
a on jest xiążę
to prawda
nie jest na tyle fatalny
i umarły
by stać się bohaterem
słynnego wiersza Borgesa
ale mój - chętnie użycza mu swych plebejskich łam
ale do rzeczy -
sądzę że kiedyś
oślizgle ją porzuci
a ona
tę tamtą
zdzirą i lafiryndą nazywać będzie
on zniknie z miasta
i w meblościance
ukrywać się będzie
przed teściówki i czterech szwagrów gniewem
ale tymczasem
w tej jednej magicznej tandetnej
i przepadłej chwili
tańczą razem upojeni
proszę ich nie lekceważyć
wsadźcie sobie w dupę
wasze ironiczne uśmieszki
czapki z głów
patrzycie na miłość
^
***
połóż rękę
na jej szyi
z tyłu
pod włosami
jeżeli ją zaskoczysz
a czas będzie przychylny
nie będzie mogła odwrócić zaklęcia
jej jasne oczy nagle się przestraszą
zdziwiona i pokorna
nazwie cię swym panem
jednakże
strzeż się ciemnych godzin
godzin które odmieniają urok
strzeż się
by nie obcięła twoich włosów
i nie rzuciła w ogień
pod gotującą się zupą
przerywając na chwilę
oglądanie paragwajskiego serialu
^
PASSENGER
tak naprawdę to nie wiem
czy żyłam
każdego dnia
rodziłam się na nowo
bez wspomnień
szukałam swojego odbicia
w oczach przelatujących ptaków
nasłuchiwałam ech
które dochodzą z drugiej strony
zza Zasłony co wisi nad światem
ale to były przeczucia majaki
nic pewnego
życie przepływało przeze mnie
nie pozostawiając znaczenia
pragnęli mnie i nazywali
nietrwałymi imionami namiętności
szłam dokąd mnie wiedziono
lecz dom mego serca pozostawał chłodny
nie wiem nie wiem kim byłam
teraz wiem tylko że ujdę zatracie
jaką los gotuje Bezimiennym
jeżeli kiedyś ktoś miłośnie
odczytać zdoła me prawdziwe imię
a ja krwią jego krwi się stanę
... odczyta me prawdziwe imię
z tych cieni cieniów które pozostały -
echo mojego śmiechu
w ukrytym wąwozie
jakieś odbicie w lustrze które
nie zdążyło zgasnąć
albo ten jeden jedyny sposób
w jaki wirowało powietrze
gdy
daleka, upragniona
i jednak, zawistnicy, śmiertelna
przechodziłam
między wami
^
KWESTIA HONORU (traktat)
otóż
w miejscu honoru
panie mają cycuszki
pokazują je panom
gdy tym jest smutno
panowie - i w tym ich niesforność -
bywają smutni dość permanentnie*
a panie lubią
rozradowane panów pysiaki
i chcą być chciane
... tak oto jednoznacznie ustaliliśmy**
owo mobilne perpetuum
które podtrzymuje tę zabawną awanturę
co to się zaczęła tam, na trawniku,
pod tą jabłonią trochę złą
i trochę dobrą
____________
* a gdy złapią innych panów na byciu
pocieszanym przez tę samą panią co to
wcześniej ich smutek rozwiała i oni
byli raczej zadowoleni to biją tych
drugich panów w głowę i nie lubią
i to właśnie jest honor
** zapytacie zapewne co jeśli smutek
przytrafi się pani - żaden problem - okazuje
cycuszki tej którą napotyka w lustrze
a potem przymyka oczy i gładzi się gładzi...
^
DLACZEGO KOCHAMY KOBIETY
1. są miękkie
2. pachną
3. wstydzą się
4. popiskują*
*po naciśnięciu
^
MÓJ NOWY TESTAMENT
1. moje istnienie
jest zagrożone
2. nie ma na nie dowodów
3. ż a d n y c h
4. moje istnienie, nie mówiąc już o czci własnej
jest w stanie zakwestionować byle nieuprzejma
herodekspedientka z warzywniaka
5. gdybym był egzaltowany swój los
opisałbym tak: "po świecie się błąkam
paluszki w piąstki czcze zwijając"
ale że nie jestem egzaltowany, to taka
retoryka jest mi zupełnie obca
6. jednakowoż niedomagam na zdrowiu
6 a. może mam za mało mikroelementów
6 b. albo słabą morfologię
7. coraz mniej mnie jest w tym świecie
8. mojej matki było mało w świecie
9. mojego ojca było mało w świecie
10. a nad moją kołyską nie pochylały się
muzy tylko strząsali do niej popiół z papierosów
11. dzieci śmieją się ze mnie na ulicy
12. cały czas się potykam
13. niczego o mnie nie ma w Księdze Rodzaju
^
KONFUZJA MUNDI?
owego dnia w Londynie dochodzi do nagłego
załamania pogody
w tej samej chwili
najwyraźniej powodowany
powyższymi wypadkami
z poobiedniej drzemki nad brzegiem Jang-cy
nagle budzi się motyl
i już zaraz
powodowany tajemniczym
i nieodpartym impulsem
zrywa się do lotu przez rzekę
i leci, debil jeden, tuż nad wodą
w której głębinach czają się dzikie i śmiercionośne żaby
i smokom podobne ryby latające
także motylowi szkodliwe
a na dodatek wiatr, wiatr przemożny
dmący z wyniosłego klifu
bije mu w twarz lessowym tumanem
i do nosa się wciska
a on, tuman, leci i leci...
czy aby wszystko przebiega zgodnie z Regułą?
no tego ja nie wiem
w każdym razie motyl leci
jest parne lipcowe popołudnie
^
OSTATNIA PROGNOZA
ciśnienie w normie
będzie w miarę ciepło
dzień będzie słoneczny
ale
wieczny
^
----
Copyright©2009 Tomasz Titkow
|